Niebieska świeczka w kształcie cyfry 5 ustawiona na kawałku ciasta z orzechami. Na górze świeczki płomień ma kształt trójkąta. Po prawej stronie jasny, świecący napis: 5 LAT PROWADNICY I 14 PREMIER Tło tworzą rozmyte obiekty przypominające elementy opisywanych w artykule gier i pomocy edukacyjnych.

5 lat, jedna Fundacja i 14 premier w tydzień, czyli podsumowanie naszego tygodnia pięciolecia

„– Nie rozumiecie i nie wyobrażacie sobie, czym będzie ta wyprawa – rzekł Elrond.

– Frodo także nie wie – odezwał się Gandalf niespodziewanie stając po stronie Pippina. – Nikt z nas jasno tego sobie nie wyobraża. Prawdę powiedziałeś, Elrondzie: gdyby ci hobbici rozumieli niebezpieczeństwo, nie mieliby odwagi wyruszyć przeciw niemu. Ale pragnęliby iść albo przynajmniej pragnęliby mieć odwagę, wstydziliby się i cierpieli. Myślę, Elrondzie, że w tej sprawie lepiej zawierzyć szczerej przyjaźni niż wielkiej mądrości.

(J. R. R. Tolkien, „Władca Pierścieni”, T. 1, „Drużyna Pierścienia”

Gdzie widzicie siebie za pięć i dziesięć lat?

Znacie te pytania, do bólu kojarzące się z rozmową kwalifikacyjną ze standardowym rekruterem?

Tak, my również.

I jasne, od początku kierowaliśmy się mniej lub bardziej sprecyzowaną wizją rozwoju, potrafiliśmy zresztą zajadle się o nią kłócić. 😉 W początkach naszej Fundacji byliśmy jednak tak skupieni na przetrwaniu z miesiąca na miesiąc, że co śmielsze plany wybiegające w przyszłość chociażby na pół roku wydawały się niemal ekstrawagancją. Zawsze jednak wiedzieliśmy jedno – będziemy starać się robić swoje!

8 kwietnia minęło pięć lat. Wiele się przez ten czas nauczyliśmy, jeszcze więcej dowiedzieliśmy o sobie i o świecie, popełniliśmy sporo błędów i dokonaliśmy kilku naprawdę świetnych rzeczy.

Pięć lat to też dobry powód do świętowania i do… dawania prezentów. Musicie wiedzieć, że bywamy sentymentalni i lubimy i jedno, i drugie. 😉

Bo oto po roku konsultacji, projektowania, testów, poprawek i narzekania, że drukarki protestują akurat wtedy, gdy są najbardziej potrzebne (nie ma dobrego czasu na awarię drukarki), przynosimy Wam premiery! Nasze najnowsze modele, które, sprawdzone w boju, wreszcie mogą ujrzeć światło dzienne.

Przez ostatnie dni na naszych social mediach pod hasztagiem #TydzieńPięciolecia codziennie publikowaliśmy informacje o nowościach. Teraz nadszedł czas, by wszystko podsumować i opisać raz jeszcze.

Plansza z owalnymi polami. W kilku polach znajdują się czarne i białe pionki. Czarne są oznaczone wypukłym czubeczkiem.

Zbijanki i wyścigi

Naszą opowieść zaczniemy od premiery na tyle wyjątkowej, że poświęciliśmy jej już osobny artykuł. Niezmiennie zresztą zachęcamy do jego przeczytania.

Autorką Zbijanek i wyścigów jest Paulina Tocha – dziesięciolatka, która już w pierwszej klasie szkoły podstawowej pomyślała, że chciałaby stworzyć grę planszową dla niewidomych. Miała na tyle determinacji i wsparcia dorosłych, że udało jej się ten cel zrealizować.

Gdyńska Szkoła Społeczna, placówka, w której Paulina się uczy, została laureatką konkursu Właściwe Drzwi. Odwiedzając ją w celu dopełnienia formalności, zachęceni przez tyflopedagożkę Pauliny, chętnie obejrzeliśmy jej grę. I tak zrodził się pomysł, by ją zaprojektować i wydrukować, bo wierzymy, że warto wspierać inicjatywy młodych niewidomych. 🙂

Jeśli chodzi o zasady gry:

Każdy gracz dysponuje trzema pionkami, które odróżniliśmy od siebie kształtami i czubeczkami. Jego zadaniem jest dotarcie do bazy przeciwnika i/lub zbicie wszystkich jego pionków, stosując się do ruchów przypisanych konkretnym typom figur – w wypadku tej gry są to pionki oraz wieże.

Zbijanki i wyścigi możecie kupić TUTAJ.

Sudoku to plansza, na której znajduje się osiemdziesiąt jeden płytek o dziewięciu różnych kształtach – kontur kwadratu, kwadrat wypełniony, kwadrat z kropką w środku, okrąg, koło wypełnione, okrąg z kropką w środku, krzyżyk, kwadrat z krzyżykiem w środku i dziewięć kropek w trzech rzędach.

Sudoku 3×3

A propos chęci zrobienia czegoś dla innych, to już dawno wpadliśmy na to, że przydałoby się Sudoku. W końcu to świetna łamigłówka i co jakiś czas ktoś przebąkiwał, że by się przydała. No i Dawid usiadł do projektowania.

Już pierwsze testy kazały nam przystopować z naszą euforią. Tak, łamigłówka może i świetna, ale zdecydowanie za trudna dla dzieci. Stworzyliśmy więc jej prostszą, przeznaczoną dla najmłodszych wersję, która dawno już trafiła do domów niektórych z Was.

To jednak nie koniec problemów. Już pracując nad mniejszą wersją, doszliśmy do wniosku, że dla osób niewidomych cyfry na płytkach nie zdają egzaminu. Oczywiście można by je wydrukować, ale ich rozpoznanie nie jest ani tak szybkie, ani tak intuicyjne, jak w przypadku osób widzących. Zaczęliśmy więc myśleć nad kształtami.

Och, kochani, ile my się nad tymi kształtami nagłowiliśmy! 😀 Ciągle coś było nie tak i ciągle coś komuś nie odpowiadało. Cud, że wreszcie doszliśmy do jakiegoś kompromisu. 😉

Lepiej nie było z kolorami. W pewnym momencie doszliśmy do przerażającej konstatacji, że my chyba po prostu nie dysponujemy aż tyloma wystarczająco ładnymi odcieniami, które dodatkowo zgrałyby się ze sobą estetycznie.

To nie do końca prawda – ostatecznie nasi wolontariusze pomogliby nam wybrać odpowiednio ładne kolory, ale… znacie to powiedzenie, że co za dużo, to niezdrowo? W tym przypadku się sprawdziło.

Palety kolorystyczne filamentów, zwłaszcza PLA, są szerokie, a my korzystamy z ułamka ich możliwości. Z jednej strony sami nie jesteśmy w stanie zweryfikować, jak dany kolor wygląda i czy będzie odpowiedni do naszych zastosowań (zresztą to kwestie budzące wiele sprzeczności w opiniach naszych wolontariuszy). Z drugiej, gdybyśmy dysponowali nadmierną ilością kolorów, tym trudniej byłoby nam pamiętać, które do siebie pasują, a których na pewno ze sobą nie łączyć. Mamy to oczywiście spisane, ale, znowu, to tylko opinia części osób, a poza tym nawet najprecyzyjniejsze listy przegrywają z praktyką, gdy trzeba wydrukować coś na wczoraj, a pod ręką są tylko te dwa konkretne filamenty, które w dodatku dobrze byłoby już zużyć. 🙂 No i weźcie pod uwagę, jak uciążliwe jest tak częste zmienianie filamentów na uchwytach przy drukarkach. 😉

Co ważniejsze jednak, nadmiar kolorów nie przysłużyłby się również osobom słabowidzącym.

Nie ma uniwersalnej recepty na dobieranie kolorów tak, aby odpowiadały one wszystkim osobom słabowidzącym, wręcz przeciwnie – co osoba, to inne preferencje. Nie znaczy to oczywiście, że nie warto próbować, należy mieć jednak na uwadze, że nie znajdziemy najlepszego połączenia dla wszystkich. Nadmiar kolorów mógłby zaś przynieść więcej szkody niż pożytku tak nam, jak i użytkownikom. Jeśli jednak, widząc którąś z naszych realizacji, zaproponujecie jakiś konkretny zestaw filamentów, o których jesteście pewni, że ze sobą dobrze zagrają, a które u nas rzadko widzicie, na pewno weźmiemy Wasze propozycje pod uwagę, o ile będziemy w stanie. 🙂

W przypadku Sudoku zdecydowaliśmy się drukować białe kształty na czarnych płytkach i to kształty właśnie stanowią clue naszej wersji. 🙂

Pełna wersja Sudoku czeka na Was tutaj.

Memory z wypukłymi obrazkami na płytkach.

Memory

Wspominaliśmy o nich od czasu do czasu, aż wreszcie są – memory dla niewidomych.

Przy okazji jesteśmy pewni, że to nie jest ich jedyne wcielenie w naszym wykonaniu. 🙂

Projektując memory, sporo nauczyliśmy się o tworzeniu rysunków dla niewidomych, a zwłaszcza o tym, jak szeroki i niezbadany to temat. Pozornie zasady są proste – należy stworzyć obrazek, który nie będzie zbyt skomplikowany, tak by osoba niewidoma była w stanie go rozpoznać.

Co to jednak znaczy „nieskomplikowany”? I gdzie przebiega granica między prostym rysunkiem a nadmiernym uproszczeniem? Wprawdzie może czytelnym, ale zupełnie nieoddającym rzeczywistości?

Nadal nie jesteśmy pewni. Niemniej jednak tworzenie memory otworzyło nam oczy na fascynujący temat drukowania wypukłych rysunków 3D i zainspirowało do kolejnych eksperymentów w tej materii. Eksperymentów, dodajmy, w pełni kontrolowanych, bo niektórych obrazków Pana Prezesa nawet widzący tyflopedagodzy, doświadczeni przecież w rozpoznawaniu rysunków dla niewidomych, nie byli w stanie zidentyfikować. 😀

Część z obrazków to kopie, czasem tylko delikatnie zmodyfikowane, propozycji tyflopedagogów z Krakowa. Ostatecznie wspólnie wybieraliśmy te, które na początek uznaliśmy za najlepsze, no i wreszcie mamy cały zestaw płytek.

Nie tylko jednak na uwypukleniu obrazków polega dostępność naszej wersji memory.

Gdyby rozkładać płytki chaotycznie na stole, tak jak się to robi w klasycznej wersji, to wprowadzilibyśmy tylko, nomen omen, niepotrzebny chaos. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by podnieść sobie w ten sposób poziom trudności rozgrywki, ale my dla wygody i komfortu graczy zaprojektowaliśmy planszę, na której można ułożyć płytki. Nie dość, że wprowadzimy dzięki temu trochę potrzebnego porządku, to jeszcze będziemy wiedzieli, że żadnego klocka nam nie brakuje. 🙂

W dodatku jeśli uznamy, że oto nadszedł czas na zwiększenie trudności gry, możemy po prostu… rozbudować planszę o jeden czteropłytkowy segment. Szczerze mówiąc, dumni jesteśmy z tej innowacji. Dla niektórych samo składanie takiej planszy może już okazać się niezłym ćwiczeniem. 😉

Nie mówiąc już oczywiście o rozpoznawaniu wypukłych rysunków. Dopasowywanie kształtów to jedno, ale rozpoznanie, co te kształty właściwie przedstawiają, to coś zupełnie innego. Niemal każdy wie, jak wygląda gwiazdka, ale już niekoniecznie, jak rysuje się okulary czy samochodzik.

To co, gotowi na wspólną zabawę z dziećmi? Memory okazały się dla nas kopalnią inspiracji i mamy nadzieję, że zabawa nimi da Wam przynajmniej tyle samo radości i satysfakcji, ile nam ich tworzenie. 🙂 A znajdziecie je pod tym linkiem.

Duży drukowany 3D sześciopunkt do nauki Brajla.

Sześciopunkt

O właśnie, jeśli chodzi o stopniowe podnoszenie sobie poprzeczki i zwiększanie poziomu trudności, to czasem trzeba cofnąć się do początku, niemal do samych podstaw.

Szczerze mówiąc, zawsze brakowało nam odpowiedniej inspiracji. Stworzyliśmy sporo modeli przeznaczonych dla dzieci w wieku szkolnym, jednak nie licząc jabłka, żaden z nich nie był dedykowany stricte dzieciom najmłodszym – takim, które dopiero zaczynają przygodę z nauką. A jeszcze żeby to przydało się w edukacji… Serio, sprawa nie była prosta.

Pewnego dnia mieliśmy przyjemność zajrzeć do pracowni siostry Marietty – jednej z sióstr uczących w ośrodku w Laskach i na co dzień pracujących z dziećmi w wieku przedszkolnym. I, kochani, ile tam widzieliśmy świetnych rzeczy! Aż żałujemy, że tak niewiele z nich jesteśmy w stanie zaprojektować, wyciągając je tym samym daleko poza pracownię jednej osoby i jednej placówki.

Serce skradł nam niewątpliwie sześciopunkt.

Sześciopunkt to podstawa pisma Braille’a. Wszyscy od jego poznania zaczynaliśmy naukę pisania i pokolenia po nas również tak właśnie będą zaczynać przygodę z literami.

Kiedy byliśmy mali, tworzyliśmy sześciopunkty metodami chałupniczymi, ot, na przykład z wytłaczanki na jajka, do której wrzucaliśmy odpowiednie elementy mające symbolizować poszczególne kropki konkretnej litery. Dziś proponujemy Wam coś trochę bardziej trwałego – sześciopunkt drukowany w 3D. Ale to nie jest taki sześciopunkt na zasadzie „schowaj punkt”/”wyjmij punkt”, o, nie! 🙂 Poszczególne punkty tego sześciopunktu możecie otworzyć i… coś do nich schować. O, na przykład takiego cukiereczka albo, żeby słodyczy nie było zbyt dużo, coś maleńkiego, zdrowszego, ale równie smacznego. 🙂

Otwierany sześciopunkt to również pomysł siostry Marietty – przyznacie chyba, że genialny. Nam się podoba, a dodatkowa motywacja w postaci maleńkiej przekąski, zabaweczki czy czegoś, co po prostu lubimy, na pewno zachęciłaby nas do nauki Brajla. Aż żałujemy, że kiedy byliśmy mali, nikt nie wpadł na taki pomysł. 🙂

Dodawajka to niewielka skrzyneczka z dwoma otworami na górnej ściance i szufladką nieco niżej. W otwory wrzuca się serduszka, które następnie lądują w szufladce.

Dodawajka

To kolejna inspiracja z pracowni siostry Marietty, prawdę mówiąc chyba najbardziej urocza. Zasady jej stosowania są proste: mamy skrzyneczkę z dwiema przegródkami na górze, szufladką nieco niżej i kilka elementów, które, jak sama nazwa pomocy wskazuje, będziemy do siebie dodawać.

Jak to zrobić?

Wrzucamy dwa klocki do jednej przegródki, dwa – do drugiej, a potem sprawdzamy w szufladce, czy mieliśmy rację, że 2 + 2 faktycznie równa się 4. I wierzymy w to przez najbliższych kilkanaście lat beztroskiego dzieciństwa i lekcji matmy w szkole, aż świat spróbuje nam udowodnić, że jednak jest inaczej. 😉

Trywialne? Może, pamiętajcie jednak, że rodzice niewidomych dzieci naprawdę mają ograniczony dostęp do takich najprostszych pomocy. My po prostu się cieszymy. 🙂

Dodawajkę do koszyka dodacie TUTAJ.

Tablica do nauki orientacji przestrzennej, a na niej figury geometryczne i elementy, z których można zbudować łączącą je drogę. Wśród tych elementów znajdują się: linia prosta, zakręt prosty, zakręt skośny i rozwidlenie dróg

Tablica do nauki orientacji przestrzennej

ta tablica to zupełnie inny rodzaj inspiracji, choć przesłanką do jej stworzenia była jak zwykle potrzeba.

Pamiętacie naszą układankę „Zbuduj drogę?” Na krawędziach niewielkiej planszy znajdują się różne figury geometryczne, a celem dziecka jest zbudowanie między nimi drogi, używając dostępnych elementów takich jak na przykład most czy skrzyżowanie. Powstała droga nie może mieć żadnych ślepych uliczek czy zaułków. Zadanie można oczywiście rozszerzać, zwiększając poziom trudności poprzez konieczność przejścia z punktu A do punktu B przez punkt C albo z ominięciem punktu D. Piszemy o tej układance tak dużo, ponieważ nadal uważamy, że to ogromnie wartościowa pomoc do nauki orientacji przestrzennej, a nasi niewidomi znajomi zdają się podzielać ten pogląd, w związku z czym jest nam ogromnie miło. Kto jak kto, ale niewidomi doskonale wiedzą, jak ważna jest orientacja przestrzenna i jak istotne jest to, by uczyć się jej od najmłodszych lat.

Problem w tym, że nasza układanka, choć naprawdę przydatna, okazała się za trudna dla tych właśnie najmłodszych. Jasne, nadal warto jej  używać, niemniej teraz możemy zaoferować coś także tym maluchom, które nie radzą sobie jeszcze z bądź co bądź skomplikowaną układanką logiczną.

Żeby drogi konstruować, najpierw trzeba je dobrze poznać. Stworzyliśmy więc planszę (znacznie większą, bo wykorzystaliśmy dobrze znany wszystkim koncept planszy ze Scrabbli czy tablicy do układania wzorów strukturalnych związków chemicznych), na której można budować drogi. Koncept niby ten sam – tutaj także mamy figury geometryczne, które można ze sobą łączyć, służą jednak do tego zdecydowanie prostsze elementy: proste drogi, nieskomplikowane zakręty, skrzyżowanie czy rozwidlenie dróg. A że plansza jest znacznie większa, to i cała droga stała się bardziej przejrzysta.

Tablica do nauki orientacji przestrzennej powstała na prośbę instruktorów orientacji przestrzennej i to aż dwóch ośrodków dla niewidomych – w Laskach i Krakowie. Mamy więc głęboką nadzieję, że naprawdę przysłuży się najmłodszym. Uczcie swoje dzieci orientacji, one w przyszłości będą Wam za to bardzo wdzięczne. <3

Puzzle w kształcie motyla.
Puzzle w kształcie anatomicznego serca.

Puzzli nigdy dość – kolejne modele do naszej kolekcji

Oj tak, puzzli chyba nigdy nie będzie za dużo. 🙂

Co myślicie o naszym najnowszym puzzlowym przyjacielu – motylku? Swoją drogą, wiecie, że nie wszyscy niewidomi zdają sobie sprawę, jak duże potrafią być motyle w rzeczywistości? 😉

Hm, trochę uogólniając, przyznać należy, że niewidomi nie są mistrzami, jeśli chodzi o składanie co bardziej skomplikowanych obrazków. Nic dziwnego, większość z nich nie miała możliwości zetknąć się w dzieciństwie z jakimikolwiek dostępnymi puzzlami. Do tej pory nie byliśmy też pewni, jak rozwiązać problem braku obrazka końcowego do naszych modeli. Jasne, można było obejrzeć go przed „rozpuzzlowaniem”, ale, cóż, dobrze jest móc zerknąć od czasu do czasu i przypomnieć sobie, jak właściwie wyglądać ma końcowy rysunek, który właśnie próbujemy złożyć.

Stworzyliśmy więc zgrabne pudełeczka. Nie dość, że będziecie w nich mogli przechowywać poszczególne puzzlowe modele, to jeszcze w każdej chwili będziecie mogli dotknąć wydrukowanego na dnie wypukłego obrazka.

Wcześniej bez takiego obrazka można się było obyć. Nienajlepsze to rozwiązanie, ale przy wsparciu osoby widzącej nawet dzieci radziły sobie z naszymi puzzlami.

Teraz jednak zaprojektowaliśmy też serce. Anatomiczne serce.

Przede wszystkim, to nie jest układanka dla najmłodszych, o nie. 😊 Jest jednak ciekawą pomocą dla uczniów biologii i tą kroplą, która w naszym puzzlowym portfolio przelała czarę – uznaliśmy, że bez grafiki po prostu się nie da. 😀

Puzzle motylka znajdziecie pod tym linkiem, a tutaj czeka na Was anatomiczne serce.

Rummikub.

Rummikub

Znacie to uczucie, kiedy przyglądacie się, jak Wasi bliscy robią coś razem, a Wy nie możecie w tym uczestniczyć tylko dlatego, że nie widzicie? Cóż, jeśli jesteście niewidomi, to na pewno je znacie. Bo jasne – dostępność to nierzadko drobne zmiany, które możemy wprowadzić samodzielnie, czasem jednak potrzeba bardziej… systemowych rozwiązań.

My, wiedzeni sentymentem oraz pamiętanym żalem z powodu mimowolnego wykluczenia, zaprojektowaliśmy Rummikuba.

Gra polega na układaniu wzorów z kostek w czterech kolorach. Dodatkowo kostki te mają określoną wartość liczbową. Rozumiecie już, w czym problem? 🙂

Długo głowiliśmy się, jak go rozwiązać, i ostatecznie zdecydowaliśmy się umieścić na kostce brajlowskie oraz czarnodrukowe oznaczenia liczbowe. Kolor natomiast zaznaczyliśmy odpowiednią ilością wypukłych kresek, znajdujących się nad napisem brajlowskim. Prawda, że proste? Ale jednocześnie trudne do osiągnięcia dla kogoś, kto nie dysponuje drukarką 3D. 🙂 Do tego wszystkie kostki mają haczyki, jak w naszej Niewidzialnej Wyspie, aby można było połączyć je w układzie, przez co nie będą się przesuwać bezładnie po stole.

Rummikub czeka na Was tutaj.

Gra Młynek składa się z trzech kwadratów różnej wielkości, (duży, średni, mały) i każdy umieszczony jest w poprzednim (średni w dużym, a mały w średnim. Na bokach tych kwadratów znajdują się 24 pola. Na planszy umieszczone są także również czarne i białe pionki, czarne oznaczone są wypukłym czubeczkiem.

Młynek

Dostępność składa się czasem z drobnostek, z tych pozornie nieistotnych detali, na które być może większość ludzi nie zwróci uwagi, ale które innym zmieniają świat.

I tak jest trochę z młynkiem. Bo ta znana od wieków gra strategiczna nie potrzebuje wiele, aby stać się dostępną. Wystarczy zróżnicować pionki (np. poprzez dodanie czubeczków do pionków jednego koloru) i sprawić, by narysowane na planszy linie stały się wypukłe. Niedużo, prawda? To zresztą świetna wiadomość dla wszystkich tych, którzy dostosowują gry własnym sumptem. Na potrzeby jednego domu wystarczy. 🙂

Ale czasem dobrze jest dostać coś dostępnego „od tak”, na już, od ręki. Mieć i cieszyć się, nie zastanawiając się nad tym, że nie trzeba było wiele, by tę dostępność osiągnąć. Bo nawet jeśli to prawda, to niewidomego użytkownika końcowego raczej ona frustruje niż pociesza, w końcu tę drobną dostępność musi on wprowadzić sam.

I właśnie dlatego wydrukowaliśmy młynek. Żeby był, po prostu i bez zastanawiania się. 🙂

Wieża Hanoi

Garść układanek logicznych

Wieża Hanoi była naszą ostatnią premierą i jeszcze bardziej wpisuje się w ideę… nazwijmy ją roboczo mikrodostępnością. Bo właściwie Wieże Hanoi są dostępne… chyba że akurat traficie na zbyt małą albo zbyt chybotliwą. Dlatego ją również zaprojektowaliśmy, zresztą na wyraźną prośbę naszych beneficjentów. 🙂

Trzy układanki logiczne podobne do naszej piętnastki: ósemka, piętnastka, ale w kształcie trójkąta, tradycyjna to kwadrat, oraz składająca się z szesnastu elementów układanka w kształcie klepsydry.

To nie koniec jednak z układankami logicznymi. Nasze portfolio zasiliły aż trzy modyfikacje „Piętnastki”.

Piętnastka to układanka, której cel jest pozornie prosty. Chodzi o to, by przesuwać liczby na planszy tak, aby ułożyć je od 1 do 15. Zabawnie jest obserwować ludzi, którzy podchodzą z werwą do tego zadania, w okolicach czwórki dochodzą do wniosku, że faktycznie aż takie proste to nie jest, by w okolicach dziewiątki chcieć kląć, na czym świat stoi i odgrażać się, że gdyby tylko mieli więcej czasu… 😀

Dlatego wprowadzamy prostszą wersję, ośmiocyfrową. Napisaliśmy, że dla dzieci, ale nie będziemy sprawdzać metryki. 😀

Natomiast dla tych już wprawionych, którym nawet standardowa „Piętnastka” niestraszna, mamy właściwie to samo, ale w innych kształtach, czyli coś zupełnie innego. 🙂

Po pierwsze – trójkąt, czyli dosłownie trójkątna „Piętnastka”, a po drugie – klepsydra, składająca się z szesnastu elementów. Dawid mówi, że to wersja zdecydowanie najtrudniejsza. A skoro on tak mówi, to tak z pewnością jest. 🙂

Kilka słów podsumowania

Na koniec to, co najważniejsze. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do powstania prezentowanych wyżej modeli. Dziękujemy za każdą inspirację, każdą uwagę i każdy test. Oczywiście to my, zwłaszcza Dawid, stworzyliśmy modele końcowe, ale gdyby nie wsparcie wszystkich zaangażowanych osób, poddalibyśmy się chyba już na pierwszym druku, jaki kiedykolwiek powstał w naszej pracowni. 🙂 Robimy to dla Was i cieszymy się, że działacie wspólnie z nami. Na ostatnim etapie prac szczególne podziękowania kierujemy do wolontariuszki Violetty, która, po odhaczeniu wszystkich swoich zajęć, czyli w okolicach godziny 22:00, przyjeżdżała do nas, by robić tym wszystkim modelom zdjęcia. Zdecydowanie pracowała w warunkach polowych i pod sporą presją, dlatego dziękujemy tym bardziej. <3 No i oczywiście naszemu Grafikowi, że te zdjęcia obrobił.

Jednocześnie przypominamy, że jeśli tylko dysponujecie odpowiednio precyzyjnymi drukarkami, każdy nasz model możecie wydrukować samodzielnie. W razie wszelkich pytań zapraszamy do kontaktu, chętnie pomożemy.

A coś więcej?

Bo te pięć lat to nie tylko modele. To godziny rozmów, dyskusji, to tysiące wiadomości, które nam zostawiliście, wreszcie to obserwacja tego, że kropla drąży skałę i że nasze działania naprawdę mają sens – tak jeśli chodzi o rozwój druku 3D dla niewidomych, jak i te wszystkie zdecydowanie bardziej subtelne zmiany, do których razem się przyczyniliśmy. Dziękujemy.

Od początku kiwano nad nami głowami. Mówiono nam „Zobaczycie, jak to będzie, jak zrobi się naprawdę ciężko! Jak zaczną się problemy! Znikniecie!”. Mówili tak przed pięcioma laty, mówią i teraz. 😉 Kochani, ale my to już wiemy… Bardzo często było… jest ciężko. 🙁 Często gryziemy beton z frustracji, bezradności i irytacji. Zastanawiamy się, jak zepniemy koniec z końcem, biorąc pod uwagę, że większość przychodu fundacji stanowi jeden grant, sklep i, do pewnego momentu, darowizny, które przestały spływać. Często, cały czas, zastanawiamy się, czy to ma sens i czy damy radę. Czasem żyjemy z dnia na dzień… Ale potem wstajemy z łóżka, wypijamy kolejną kawę, jedziemy na kolejne targi, udajemy, że tej kłótni to jednak NIE było, a w prezencie dostajemy Wasz uśmiech i stwierdzenie „Nie wiedziałam/łem, że niewidomi mogą…”; dla tych chwil warto to robić! Ale tylko z Wami! <3 Czujemy za sobą ogromny mur wsparcia od zupełnie obcych nam ludzi, którzy albo podtrzymują nas, albo pokazują, gdzie lepiej nie stąpać, bo grozi niebezpieczeństwo – WY wiecie, że o Was mowa, prawda? 🙂

Naprawdę warto działać wspólnie. Chodźmy i nadal starajmy się czynić świat trochę bardziej dostępnym. Nasza droga wciąż wiedzie wprzód…

Może Cię też zainteresować