Paulina i Dawid siedzą na przeciwko siebie przy stoliku i oglądają grę.

Przedstawiamy Zbijanki i Wyścigi, grę zaprojektowaną przez Paulinę – niewidomą uczennicę szkoły podstawowej

8 kwietnia nasza Fundacja ukończyła 5 lat, a z tej okazji od tygodnia na Facebooku pod hasztagiem #TydzieńPięciolecia pokazujemy nowości, które przygotowywaliśmy w ostatnich miesiącach. Już teraz zapraszamy zainteresowanych na nasze media społecznościowe, a wkrótce ukaże się tu artykuł zbiorczy omawiający je wszystkie.

Ale zanim to nastąpi, dzisiejsza premiera jest na tyle szczególna, że warto napisać nieco więcej o jej genezie.

Powołując do życia Fundację, mieliśmy wobec niej i siebie samych mnóstwo założeń i oczekiwań. Część z nich, jak się okazało, całkiem chybionych – ale nie o nich jest ten artykuł.

Bo jednym z naszych celów było umożliwianie młodym niewidomym rozwoju. Brzmi to górnolotnie, wiemy. Nie taki jednak był, i jest nadal, nasz zamiar.

Niewidomi często słyszą, że czegoś nie mogą. Niestety, zarówno osoby im bliskie, jak i inne z dysfunkcją wzroku nierzadko świetnie radzą sobie z dosadnym wskazywaniem wszystkich ograniczeń, które stanąć mogą na drodze planującej jakieś przedsięwzięcie osoby niewidomej.

Niemniej, nigdy nie są one pełnym obrazem rzeczywistości. Obok ograniczeń są jeszcze możliwości, a my, wychodząc z założenia, że skupianie się głównie na tych pierwszych jest domeną mnóstwa innych organizacji, postanowiliśmy jak najczęściej wskazywać na te drugie.

Kolejnym kluczowym celem Prowadnicy była chęć współpracy. Dziś więc z dumą możemy zaprezentować Wam owoc obu tych celów.

Prezentujemy Wam niniejszym „Zbijanki i wyścigi” – kolejną grę planszową. Gra powstała oczywiście we współpracy, a jej autorką jest bardzo młoda osoba niewidoma.

Jak to się zaczęło i kim jest Paulinka?

Paulina Tocha jest w trzeciej klasie szkoły podstawowej, a jeszcze w pierwszej postanowiła opracować planszówkę. Tak, w pierwszej klasie wpadła na to, żeby stworzyć grę planszową. Pisząca ten fragment Monika czuje się zobowiązana dodać, że jej ambicje w wieku siedmiu lat nie sięgały aż tak daleko, więc jeśli zmartwiliście się, że siedmioletni Wy chcieliście co najwyżej świetnie się pobawić i obejrzeć ulubioną bajkę, to spokojnie, nie jesteście sami.

Bo przecież stworzenie planszówki tak, by mogły grać w nią osoby niewidome, nie jest szczególnie proste, zwłaszcza gdy ma się siedem lat. Coś o tym wiemy. Nie żebyśmy próbowali, ale widząc przygotowywane chałupniczo pomoce i gry nawet przez dorosłych, zawsze się nimi zachwycamy. Są naprawdę ładne, wykonane z pieczołowitością, a przede wszystkim z sercem.

Paulinka zaczęła od modeliny i pudełka po czekoladkach.

Najpierw ulepiła pionki i wieże, dbając, by różniły się od siebie kształtami. Z racji, że każdy gracz dysponuje dwoma pionkami i jedną wieżą, różnica w kształtach pozwalała graczowi odróżniać figury przeciwnika od własnych oraz pionki – od wież. Aby nie pomylić ich z pionkami przeciwnika, twórczyni do połowy z nich dodała mały czubeczek. Wieże, po jednej dla każdego gracza, różniły się od siebie fakturą.

Potem mama upiekła pionki w piekarniku i… już można było jeść… znaczy… grać? 🙂

No nie, trzeba było popracować nad planszą.

Początkowo dzielnie służyło za nią… pudełko po czekoladkach. Świetna sprawa, przede wszystkim miało już odpowiednie wgłębienia, w których mieściły się pionki.

Dość szybko jednak okazało się, że jest zdecydowanie zbyt nietrwałe na potrzeby gry. Plansza 3X3 też okazała się zbyt mała, podobnie zresztą jak 4X4 i dopiero taka pięć na pięć pól pozwalała na swobodną rozgrywkę.

Jak pisaliśmy, choć pudełko po czekoladkach było świetnym pomysłem na początek, to jednak nie przetrwało próby czasu i trwałości, trzeba było wymyślić coś lepszego.

W tym samym pudełku, ale już bez plastikowego wnętrza z wgłębieniami, powstały pola zrobione z wnętrza pudełek po zapałkach. Pudełka po zapałkach są w szeroko pojętej tyflologii materiałem uniwersalnym, niczym taśma klejąca! Nadają się świetnie do takich zastosowań dzięki naturalnym ogranicznikom pól. Autorka gry sama je przyklejała, korzystając z nieocenionej pomocy swojej nauczycielki – Agnieszki Rusakiewicz.

Pani Agnieszka – tyflopedagożka z Gdyńskiej Szkoły Społecznej, do której Paulinka uczęszcza, pomagała na każdym etapie powstawania gry. Walnie przyczyniła się też do tego, że z grą zetknęliśmy się my, o czym napiszemy za kilka akapitów. Najpierw trochę o, ujmijmy to, promocji. 🙂

Paulina opracowała koncept, stworzyła prototyp, ale chciała też narysować do niego grafikę.

Istnieje kilka sposobów rysowania przez osoby niewidome. Paulinka wybrała szkic na folii. Zaletą tego wyboru jest brak konieczności rysowania w odbiciu lustrzanym – powstałe na gumowej podkładce rysunki na cienkiej folii są wypukłe po tej samej stronie, na której rysujemy.

Wadą tej techniki jest stosunkowo niska trwałość rysunku. Pierwotnie nauczycielka przykleiła bowiem szkic z narysowaną przez Paulinkę planszą i pionkami do pokrywki pudełka z grą, ale kiedy w szkole pojawiliśmy się my, rysunek dawno już się odkleił i obejrzeliśmy go osobno.

Dawid, Monika, Paulina i nauczycielka Pauliny siedzą przy stole. Leży na nim prototyp Zbijanek i wyścigów oraz wersja drukowana 3D. W wersji pierwotnej pola to przyklejone do pudełka po czekoladkach pudełka po zapałkach.

A co my mamy z tym wspólnego?

Gdyńska Szkoła Społeczna została jednym z laureatów konkursu Właściwe Drzwi. Zawsze zależy nam na tym, aby nasze tabliczki trafiały tam, gdzie z największym możliwym prawdopodobieństwem będą wykorzystywane przez osoby niewidome. Bez wahania więc przyznaliśmy je szkole, w której uczy się aż dwoje niewidomych uczniów. Zależało nam również na tym, aby poznać ich perspektywę na naukę i dowiedzieć się, jak odbierają nasze modele.

No i tak dowiedzieliśmy się o Paulince i jej grze.

Lubimy ludzi ambitnych i wytrwałych. Od razu zachwyciła nas determinacja, z jaką i Paulina, i jej nauczycielka tworzyły „Zbijanki i wyścigi” (nazwa autorska, all rights reserved by Paulinka :)). Bez wahania też zdecydowaliśmy, że jest to coś, co z całą jej historią warto pokazać szerszemu gronu odbiorców.

Widok z bliska na grające w Zbijanki i wyścigi dwie pary dłoni.

Co my wnieśliśmy do gry?

Przede wszystkim zaprojektowaliśmy grę tak, aby można ją było wydrukować 3D. Stworzyliśmy więc planszę – nawet pola od pudełek po zapałkach mają swój czas przydatności i te w „Zbijankach i wyścigach” dobijały do swojego kresu.

Nie mogliśmy też się oprzeć, by nie wprowadzić odrobiny własnej inwencji.

To my na przykład nadaliśmy polom i pionkom owalny kształt – tylko tak, po prostu, żeby było ciekawiej, sugerując się prostokątnym kształtem samych pudełek.

Oryginalne wieże, te z modeliny, nie były wysokie, lecz długie. A wiecie, wieże powinny być wysokie, to była nasza pierwsza myśl. Autorka zgodziła się z nami i ochoczo przyjęła tę poprawkę.

Projektując 3D kształty pionków, Dawid starał się, by jak najbardziej przypominały one te z pierwotnej wersji. Zrezygnowaliśmy tylko z różnic faktur w wieżach, które również rozróżnić można teraz dzięki niewielkiemu czubeczkowi, jak w praktycznie wszystkich naszych grach.

Oczywiście autorka towarzyszyła nam na każdym etapie adaptacji, udzielając wskazówek, testując nasze rozwiązania i, żeby powiedzieć to wprost, mówiąc, co powinniśmy jeszcze poprawić. 🙂

Dorzuciliśmy od siebie całkiem sporo, jeśli chodzi o wygląd „Zbijanek i wyścigów,” ale w żaden sposób nie ingerowaliśmy w ich zasady, które są już wyłącznym pomysłem Pauliny.

A jak grać w „Zbijanki i wyścigi?”

1. Każdy z graczy ma dwa rodzaje figur: wieże (jedna sztuka dla każdego gracza) i pionki (po dwie sztuki dla każdego gracza).

2. Gracze umieszczają swoje figury na polach startowych (w swojej bazie) – w rzędzie najbliższym sobie – pionki na polu drugim i czwartym, wieżę na polu trzecim. Stojące naprzeciwko siebie figury graczy są gotowe do rozgrywki.

3. Następnie gracz, który dysponuje figurami białymi, rozpoczyna ruch. Gracze wykonują ruchy naprzemiennie, podobnie jak w grze w szachy.

4. Pionki mogą poruszać się o jedno pole w każdą stronę: w przód, w tył, na boki, na ukos. Mogą bić figury przeciwnika tylko w ruchu na ukos o jedno pole.

5. Wieże mogą poruszać się o dwa pola (także przeskakując inne figury gracza lub jego przeciwnika) – w przód, w tył, na boki. Wieże także mogą bić figury przeciwnika. Jeśli na polu, na którym ruch skończyła wieża (zgodnie z opisanymi wcześniej zasadami), jest figura przeciwnika, to zostaje ona zbita.

6. Grę wygrywa ta osoba, która pierwsza w rozgrywce zbije wszystkie figury przeciwnika, albo ta, która jako pierwsza dotrze dwiema swoimi figurami (nie ma znaczenia którymi, czy wieżą i pionkiem, czy dwoma pionkami) do pól startowych przeciwnika (jego bazy).

Kilka słów na koniec

choć tak po prawdzie niewiele już można napisać. Naprawdę bardzo się cieszymy i dumni jesteśmy z tak wyjątkowej współpracy. Bo jasne, każda współpraca jest w pewien sposób wyjątkowa, ale, przyznajcie sami, ta w sposób szczególny. <3

Pozostaje nam tylko życzyć powodzenia i „Zbijankom i wyścigom”, i samej Paulinie, aby nadal miała siłę i wsparcie potrzebne do tego, by realizowała swoje pomysły. A Was zachęcić do zobaczenia gry w naszym sklepie oraz, nieodmiennie, na portalu Printables, gdzie już wkrótce trafią pliki do samodzielnego wydrukowania.

Może Cię też zainteresować