

Nasza Zbrojownia (i dlaczego jest pomarańczowa)
Gdybyście stanęli w środku naszej pracowni i zamknęli oczy, usłyszelibyście kojący, rytmiczny szum. To nie hałas fabryki, to dźwięk maszyn, które w pełnym skupieniu zamieniają cyfrowy kod w analogową rzeczywistość.
Ekosystem w kolorze pomarańczy
Szybko zauważycie, że dominuje u nas jeden kolor (i nie jest to przypadek). Nasza farma opiera się na drukarkach marki Prusa. Dlaczego akurat sąsiedzi z Czech? Po trochu ze słabości do idei Open Source, która jest nam bardzo bliska, po trochu ze względu na precyzję osiąganą przez te maszyny, a po trochu z czystego pragmatyzmu: dzięki temu, że trzymamy się jednego ekosystemu, nasze drukarki „rozmawiają” tym samym językiem. Części są wymienne, oprogramowanie spójne, a my znamy te maszyny do ostatniej śrubki.
W naszej pracowni znajdziecie:
- Niezawodną piechotę: Drukarki Prusa MK3S+ i MK4S. To nasze „woły robocze.” Są nie do zdarcia i to one wykonują większość codziennej, ciężkiej pracy.
- Specjalistów od koloru: Część naszych maszyn wyposażona jest w systemy MMU (Multi Material Upgrade). Pozwala to na druk wieloma kolorami jednocześnie, co jest kluczowe przy tworzeniu kontrastowych gier i pomocy dydaktycznych.
- Wagę Ciężką: Nasza Prusa XL-5T to prawdziwa bestia. Pięć głowic pozwala nam nie tylko na szaleństwa kolorystyczne, ale przede wszystkim na druk wielkogabarytowy.
- Weterani w Stanie Spoczynku: Prusa Mini+. To już relikty dawnych czasów w naszej pracowni. Zostały wycofane z głównej linii frontu i nie biorą udziału w masowej produkcji. Mimo to, wciąż trzymamy je w pogotowiu – są niezastąpione do błyskawicznego sprawdzania prostych pomysłów i „szkicowania” w 3D, zanim uruchomimy duże maszyny. Małe, ale wciąż waleczne.
- Jednostki Specjalne: Prusa Core One i Core One L. Nasze najnowsze nabytki w kinetyce CoreXY i absolutne oczko w głowie zespołu. To właśnie one biorą na warsztat najważniejsze prototypy, produkty koncepcyjne, zlecenia specjalne i projekty wymagające najwyższej precyzji inżynieryjnej. To, co pokazujemy na targach i konferencjach, zazwyczaj powstaje właśnie na nich.Wydział Alchemii: Drukarki żywiczne Prusa SL1S. Tu kończy się topienie plastiku, a zaczyna „rzeźbienie” światłem w płynnej żywicy. Używamy ich tam, gdzie potrzebna jest absolutna gładkość i detale o precyzji liczonej w mikronach.
Od gumy po węgiel
Drukarka to tylko narzędzie – magia dzieje się tam, gdzie dysza spotyka materiał. Nie ograniczamy się do podstaw. W zależności od tego, czy przedmiot ma być ładny, czy niezniszczalny, sięgamy po odpowiednią szpulę.
W technologii FDM (druku z plastiku) pracujemy na pełnym spektrum:
* Codzienność: PLA, PETG i ABS to nasz chleb powszedni – idealne do większości gier i pomocy naukowych.
* Zadania specjalne: Elastyczne TPU (guma), z którego powstają elementy edukacyjne czy zatyczki.
* Inżynieria ekstremalna: Gdy żarty się kończą, wchodzi poliwęglan, nylon oraz materiały domieszkowane włóknem węglowym oraz szklanym. To z nich drukujemy części zamienne do samych drukarek czy sprzęt sportowy, taki jak rakietki do Showdowna, które muszą wytrzymać niejeden mocny serw.
Tam, gdzie plastikowa „nitka” jest zbyt grubiańska, wchodzi żywica (SLA). Nasze drukarki Prusa SL1S tworzą z ciekłych żywic obiekty o powierzchni gładkiej jak szkło. Dla opuszków palców osoby niewidomej różnica między szorstkim wydrukiem FDM a aksamitnym SLA jest kolosalna. Tę technologię rezerwujemy dla detali.
Tylko dobre składniki
Wychodzimy z założenia, że z kiepskiej mąki dobrego chleba nie upieczesz. Dlatego karmimy nasze maszyny tylko sprawdzonymi materiałami. Na półkach królują u nas takie marki jak Prusament czy Fiberlogy. W świecie żywic stawiamy na chemię od AmeraLabs, Loctite i SirayaTech.
To wszystko sprawia, że kiedy naciskamy „Drukuj”, wiemy, że efekt końcowy będzie dokładnie taki, jak sobie wymarzyliśmy – trwały, bezpieczny i gotowy do dotykania.
