

Dotknij Trzeciego Wymiaru, Czyli jak zamieniamy cyfrowe sny w namacalną rzeczywistość
Gdy patrzysz na nasze stoisko targowe, możesz pomyśleć, że trafiłeś do warsztatu bardzo precyzyjnego modelarza albo do sklepu z nietypowymi zabawkami. Na stole leżą szachownice o dziwnych polach, miniaturowe wieże i herby lśniące złotem…
Projekt „Dotknij Trzeciego Wymiaru” to nasza odpowiedź na świat, który zbyt często zapomina, że nie wszyscy poznają go oczami. To tu, przy pomocy floty drukarek 3D, naprawiamy rzeczywistość, kawałek po kawałku.
Pułapka Wielkich Liczb (i dlaczego z niej uciekliśmy)
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w sklepie łatwiej kupić tysiąc identycznych, plastikowych kaczuszek niż jedną planszę do gry dostępną dla niewidomych? Odpowiedź kryje się w bezdusznej matematyce przemysłu.
Wielkie fabryki działają w oparciu o „formy wtryskowe.” Przygotowanie takiej formy kosztuje fortunę. Jeśli chcesz wyprodukować milion kubków, to się opłaca, (koszt rozkłada się na drobne). Ale jeśli potrzebujesz 10 wypukłych kątomierzy? Albo 100 zestawów szachów, w których pionki nie przewracają się przy każdym ruchu ręki? Wtedy wielki przemysł mówi „Nie.” Dla fabryki nisza to brzydkie słowo. Produkty dla niewidomych są więc albo absurdalnie drogie (ręcznie robione), albo nie ma ich wcale.
I wtedy, cała na biało (lub w naszych ulubionych barwach czerni i pomarańczy), wchodzi Drukarka 3D.

Maszyny, które nie oceniają skali
Technologie przyrostowe, których używamy, to taki rzemieślnik XXI wieku, który nie boi się małych liczb. Drukarka 3D nie potrzebuje drogiej formy. Nie obchodzi jej, czy drukujemy jeden egzemplarz unikalnego herbu miasta, czy dziesięć makiet architektonicznych. A kiedy nagle stwierdzimy, że po wydrukowaniu dwudziestu zestawów szachowych chcemy poprawić kształt gońca, po prostu wgrywamy nowy plik.
Dzięki temu omijamy dyktaturę masowej produkcji. Możemy tworzyć przedmioty „szyte na miarę”, tu i teraz. To właśnie robimy od 2021 roku. Nasze „cegły” to filament (plastikowa żyłka) i żywica, a naszą zaprawą jest kod komputerowy.

Co właściwie leży na naszym stole?
Kiedy odwiedzicie nas na targach lub zajrzycie do naszej pracowni, zobaczycie efekty tej pracy. Nie są to tylko prototypy – to przedmioty, które zmieniają codzienność:
* Gry bez barier: Spójrzcie na nasze szachy czy warcaby. Pola są zagłębione, a figury mają wypukłe oznaczenia koloru. Dzięki temu osoba niewidoma może badać sytuację na planszy dotykiem, nie burząc strategicznego układu sił. To koniec ery „ostrożnie, bo przewrócisz!”.
* Nauka, która wychodzi z płaskiej kartki: To nasza wielka duma. Sprawiamy, że abstrakcyjna wiedza staje się namacalna. Drukujemy tablice do układania chemicznych wzorów strukturalnych albo krzyżówek genetycznych, a dla młodszych zegary z wypukłymi tarczami czy domino z Brajlem.
* Miasto pod palcami: makiety architektoniczne, budynki, które są zbyt duże, by je obejrzeć albo detale umieszczone zbyt wysoko na fasadzie budynku. My sprowadzamy je na ziemię
* Mikroświat w makroskali: Herby, pieczęcie, monety. Rzeczy, które normalnie są zbyt małe lub zbyt płaskie, by opowiedzieć swoją historię dotykiem. My je powiększamy, uwypuklamy i pozwalamy palcom odkryć to, co zwykle zarezerwowane jest dla lupy.



Codzienni pomocnicy: Od pro›stych tabliczek z alfabetem Brajla, po ekierki i kątomierze.
* Drukujemy… własny warsztat: To ciekawostka z przymrużeniem oka, ale i powód do dumy. Jesteśmy samowystarczalni. Stojaki na herby? Wydrukowaliśmy je. Wizytowniki? Też nasze dzieło. A jeśli w drukarce pęknie jakaś zębatka… cóż, po prostu drukujemy nową na maszynie stojącej obok. To technologia, która sama się naprawia i rozbudowuje.
Dwie szkoły magii
Choć efekt końcowy wygląda czasem jak magia, stoi za nim twarda technologia. W Fundacji Prowadnica wykorzystujemy dwie metody druku 3D:
1. FDM (Fused Deposition Modelling): To te duże drukarki, które zwykle widzicie na różnych wystawach czy w szkołach. Topią plastik i układają go warstwa po warstwie. To „ciężka artyleria” – idealna do tworzenia wytrzymałych plansz, dużych makiet i przedmiotów użytkowych.
2. SLA (Stereolitografia): Tu wkracza chirurgia precyzyjna. Używamy światła UV, by utwardzać płynną żywicę. Warstwy są cieńsze niż ludzki włos. Tą metodą tworzymy modele o drobniutkich detalach, figurki i elementy, gdzie liczy się każda, nawet mikroskopijna krawędź albo idealna gładkość powierzchni.
Załoga (która widzi rękami)
Mamy w pracowni kilkanaście maszyn – od niezawodnych modeli Prusa MK3S+ i MK4S, przez potężne XL, aż po precyzyjne żywiczne SL1S. Ale maszyny to tylko kupa metalu bez ludzi.
I tu dochodzimy do serca projektu: To nie jest tak, że tylko „widzący robią coś dla niewidomych.” W Fundacji Prowadnica osoby z dysfunkcją wzroku są pełnoprawnymi twórcami. Chociaż wolontariusze-operatorzy są nam podporą przy napływających zamówieniach, to my sami obsługujemy drukarki, projektujemy, zdejmujemy wydruki ze stołów i prezentujemy je światu. Udowadniamy, że aby tworzyć formy przestrzenne, nie trzeba wzroku – wystarczy wyobraźnia techniczna i dobre narzędzia.

Trójkąty i kwadraty Dawida P.
Nasz Dawid P, w przeciwieństwie do imiennika, nie stoi na drodze, a obok niego nie leży kij. Tzn. kij może leży, o ile tak nazwiemy białą laskę, ale Dawid zwykle siedzi. I to przy komputerze. Bo jest naszym głównym projektantem, a że przy okazji nie widzi, komputer jest wręcz niezbędny. Osoba niewidoma nie „narysuje sobie” projektu w oprogramowaniu graficznym. Musi więc pobawić się w małego konstruktora i rozbierać świat na części pierwsze, a konkretnie – na figury geometryczne, bryły i płaszczyzny. Tylko w ten sposób, przy pomocy języka OpenSCAD, niewidomy może zaprojektować model 3D. Ogromna wyobraźnia i duża doza matematycznej wiedzy są również składnikiem wielce pożądanym.
Tak więc gdy Dawid P wie już, co chce zaprojektować, rozkłada to w głowie na czynniki pierwsze i zapisuje za pomocą dziesiątek linii matematycznego kodu. Te linie przetwarzają się potem w znany grafikom i drukarzom plik STL, który z kolei można przetworzyć na format GCode. (Nie, to nie jest kolejny format Google, tylko kod, który rozumieją konkretne drukarki).
Otwarty Kod, Otwarte Głowy
Nie zamykamy naszych projektów w sejfie. Wierzymy w Open Source. Skoro rozwiązaliśmy jakiś problem (na przykład zaprojektowaliśmy idealny pionek szachowy) dlaczego inni mieliby go wymyślać od nowa? Udostępniamy nasze pliki. Jeśli masz w domu drukarkę 3D – śmiało, pobieraj i drukuj. A jeśli nie masz? My zrobimy to dla Ciebie.
Dołącz do nas!
To, co robimy, to nieustanny eksperyment i wielka przygoda. Szukamy sojuszników, partnerów, wolontariuszy i po prostu przyjaciół. Niezależnie od tego, czy chcesz wesprzeć naszą misję, masz pomysł na nowy model, czy po prostu chcesz zobaczyć, jak powstaje coś z niczego – zapraszamy.
